Czuwaj przy Sercu Jezusa

Oddaj się Niepokalanemu Sercu Maryi

Jasność wkrótce nadejdzie - recenzja tomiku poezji Teresy Tomsi "Chłodne strugi"

 

Okładka tomiku wierszy "Chłodne strugi" Teresy Tomsi. Żródło własne.


Katarzyna Kuroczka

Jasność wkrótce nadejdzie

Tomik poezji Teresy Tomsi Chłodne strugi (2025) jest ponownym rodzeniem się do sensu istnienia podmiotu lirycznego/autorki po traumatycznym doświadczeniu choroby i przesiedlenia Matki oraz po odrzuceniu przez Przyjaciela, który „(…) zamilkł, | zapomniał, | choć witałam go | z pochodnią serca, | ledwie chwytał oddech | i czarny kapelusz” (Nie pytaj, różo, s. 86).

Poetka w konsekwentnym dążeniu do opisania świata językiem liryki impresjonistycznej próbuje odnaleźć czy też stworzyć na nowo porządek rzeczy, które nieustannie rozpadają się wokół niej (w niej?) w niebyt, nieład, bo przecież kosmos ze swej natury dąży do entropii, więc może „(…) jedyny nasz interes  ̶  || przetrwać godnie to wszystko, | co się nam co dnia przydarza” (Nowiny, s. 77)?

Może nic w tym dziwnego, że kończą się też relacje, rozchodzą atomy dotąd powiązane wspomnieniami, pasją, prawdą? Może komuś nagle jest już za ciasno, czuje, że dusi go „(…) Miłość (…) niczym lasso (…)” (Pożegnania, porównania, s. 85), a wtedy „(…) Pisać o utraconych | uczuciach to snuć niekończącą się | żałobę po kimś, kto wcale | z nami nie żył” (Pożegnania…, s. 85). I choć „(…) zdarzają się niezwyczajne chwile | lektury i rozmowy przyciągające uwagę jak punkt | magnetyczny (…). Nie wystarczy podziw, sympatia, wspólne idee  ̶  | najważniejszy jest umiar” (Słowo pocieszenia, s. 51) w dawaniu dostępu do siebie i w oczekiwaniu odpowiedzi. I jeszcze ta myśl, że „(…) Świat rozkwita i bujnie znów przemija | w rozpadzie” (Ziarno milczenia, s. 19), która uczy zgody na ponawianie śmierci każdego dnia, miesiąca, roku z nadzieją na odrodzenie nawet wtedy, „(…) kiedy pora na summę (…)” (Tak się zdarza, s. 12).

Obrazy malowane piórem przez Tomsię są gęste od metafor, ukrytych znaczeń, ochraniają „(…) drobiazgi, które warto było ocalić” (Nie bacząc na okoliczności, s. 23), szkicują „(…) wszystkie sprawy, | uczucia i razy, które (…) wewnątrz | ukryte głęboko, zastałe” (Szkic do portretu, s. 58), czekają „(…) na znak, | na promień, na odpowiedź (…)” (Gwizd kosa, s. 8).

Lecz poetka jako artystka i kobieta dojrzała już wie, że „(…) Wersy nie niosą pociechy, bywają jedynie | świadkami zdarzeń (…)” (Jest takie miejsce, s. 11), a „(…) Język nie jest w stanie wypowiedzieć | sensu naszej podróży ani zatrzymać | klepsydry (…)” (Jest takie…, s. 11). Gdyby jednak poprzestała tylko na tej konstatacji, jakaż byłaby jej zasługa? Czyż i niewierni poezji nie dostrzegają jej bezradności i kruchości słowa?

Dlatego przesypując w sobie ziarno milczenia, czeka czujnie i ufnie, bo ma pewność, że „(…) Jasność wkrótce nadejdzie  ̶  | lecz jeszcze nie teraz” (Gwizd…, s. 8) i „(…) bierze kamień, | toczy go z tobą | pod górę” (Modrzew, s. 7) i toczyć nie przestanie, nawet gdy „(…) nas tu już nie będzie” (Był dzień przy rue Surcouf, s. 34), bo po to się pisze poezję, by przetrwała wbrew nadziei pamięć miejsca, czasu i człowieka.

 

Teresa Tomsia: Chłodne strugi. Bydgoszcz 2025, ss. 96.

Komentarze